Prolog – Deszczowy Kamień

Standardowy

Lasek na obrzeżach był idealnym miejscem na odpoczynek dla wszystkich mieszkańców wielkiego miasta, przy którym się znajdował. Ludzie przyjeżdżali tu w każdą pogodę. Przed samym lasem urząd miasta wybudowała placyk zabaw dla dzieci, które z radością z niego korzystały. Kilka metrów dalej była górka; sprawdzała się zarówno w ciepłe dni, gdzie dzieci mogły się wybiegać, jak i zimą, gdy leżał śnieg, a pasjonaci sanek mogli zjeżdżać do woli. Dalej w głąb było wiele szerokich i wąskich dróżek, na których zawsze można było spotkać spacerowiczów, rowerzystów, lekkoatletów. Wzdłuż szerszych ścieżek, co kilkaset metrów ustawiono drewniane ławki oraz śmietniki, dzięki czemu las był czysty. Dobrzy obserwatorzy zauważali paśniki dla zwierząt, ustawione między drzewami, z dala od ludzi.

Było to jedno z tych miejsc, które zawsze żyło swoim życiem. Niezależnie od pogody, czy tego co działo się na świecie. Wbrew pozorom było to miejsce magiczne i ludzie byli o tym przekonani. Dla dzieci była to przestrzeń do zabawy i wybiegania się, dla rodziców czas na chwilę odpoczynku, dla osób starszych możliwość spokojnego spaceru, a dla zakochanych kryjówka.

Drzewa w tym lesie nie jedno już widziały i nie jednego były świadkiem. Pośród drzew wszystko było możliwe. Kilka kilometrów od placu zabaw, gdzieś pośrodku lasu znajdowała się mała polanka, o której niewielu miało pojęcie. Była miejscem szczególnym, dla tych którzy o niej wiedzieli. Na polance było tylko jedno samotne drzewo, oddalone od innych o kilkadziesiąt kroków, a pod nim leżał duży głaz, na którym mogły usiąść dwie osoby.

*

*

Właśnie tam się poznali. To było ich miejsce. Tam się spotykali, rozmawiali i milczeli. Drzewo i kamień były ich najwierniejszymi powiernikami. Wiedzieli, że nie tylko oni tam przychodzili, ale jednocześnie gdy tam byli czuli się jedynymi ludźmi na świecie.

*

Dzień, w którym się poznali był deszczowy i chłodny. Mimo to jak zawsze w lesie kręciło się trochę osób.

Ona miała zły dzień. Pokłóciła się z przyjaciółką i chciała zostać sama, odpocząć i przemyśleć sytuację. Nienawidziła kłótni z kimkolwiek. Zawsze bardzo to przeżywała, choć starała się nie pokazywać tego przed innymi. Emocje zazwyczaj kryła w sobie, a dopiero w ostateczności pokazywała innym. Nie patrząc dokąd idzie dotarła na polankę. Pomimo deszczu i przenikliwego zimna usiadła na kamieniu i schowała twarz w dłoniach. Poszło o głupotę, a ona zawsze się tym przejmowała.

On rozstał się dziewczyną. Nie martwił się tym, bo nigdy nie był to związek z miłości. Dla niego była to dziewczyna na imprezę i do łóżka, nic więcej. Wyszedł z domu na spacer, bo wiedział, że jak inne laski dowiedzą się, że jest sam to nie dadzą mu spokoju, a jemu po prostu się już nie chciało. Nie zamierzał się z nikim wiązać. Był młody, chciał imprezować i bawić się życiem. Krążąc po lesie dotarł na polankę, gdzie na początku myślał, że jest sam. Dopiero po chwili zauważył skuloną postać na głazie.

Chciał być sam, więc zamierzał odejść, ale właśnie wtedy dziewczyna podniosła głowę i spojrzeli sobie prosto w oczy. Trwało to tylko ułamek sekundy. Wbrew pozorom nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale między nimi od razu pojawiła się nić porozumienia.

Usiadł obok niej na kamieniu i przez dłuższy czas po prostu milczeli, siedząc obok siebie. Milczenie między nimi nie było uciążliwe, a wręcz rozładowywało napięcie, które każde z nich czuło. Dopiero później zaczęli rozmowę – najpierw krótką, nic nieznaczącą wymianę zdań, a potem zaczęli dyskutować o ważniejszych rzeczach. Nie minęła godzina, gdy oboje opowiedzieli o swoich przeżyciach z mienionego dnia.

*

Nie było to miłość od pierwszego wejrzenia. Była to niezwykła nic porozumienia i prawdziwa przyjaźń od pierwszego spotkania.

*

Od tego się zaczęło. Właśnie tak się poznali. Polanka została ich miejscem. Spotykali się tam, gdy chcieli być sami. Widywali się lub rozmawiali praktycznie codziennie. Zostali przyjaciółmi. I nigdy żadne z nich nie pomyślało, że między nimi mogłoby być coś więcej niż przyjaźń. Ale nigdy też nie pomyśleli, że może się wydarzyć coś zupełnie innego…

Jedno przemyślenie na temat “Prolog – Deszczowy Kamień

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>