Deszczowy kamień | Rozdział XXV – Życie toczy się dalej

Standardowy

kilka miesięcy później

Rafał po pogrzebie Magdy wrócił do domu, spakował swoje rzeczy i wyjechał. Nie potrafił spędzić dużo czasu w jednym miejscu. Od pięciu miesięcy zmieniał miejsce zamieszkania, co najmniej raz na kilka tygodni. Nie wiedział, skąd to wynika, ale szukał. Szukał siebie i swojego sposobu na życie.

Ostatnie spotkanie z Magdą, na które zdążył tylko przez szczęśliwy przypadek, było najtrudniejszym momentem w jego życiu. Niby nic się nie wydarzyło, ale prawdopodobnie do końca życia nie będzie umiał sobie wybaczyć, że tak dużo czasu zmarnował na udawanie, że jest kimś zupełnie innym. Żałował, bo gdyby nie zachował się, jak palant mógłby wspierać Magdę, właśnie wtedy gdy najbardziej tego potrzebowała. Skoro cię nie było, to znaczy, że ważniejsze było, abyś był gdzieś indziej. Tak miało być i nie przejmuj się. – Te słowa od miesięcy huczały mu w głowie. Może miała rację. Może gdyby nie wyjechał wszystko potoczyłoby się inaczej. Na pewno potoczyłoby się inaczej. Byłby innym człowiekiem.

Tak miało być.

Rafał siedział na hotelowym balkonie, paląc papierosa. Nałóg pojawił się nagle, Rafał nawet nie zastanawiał się kiedy. Po prostu palił – dla odstresowania, dla przyjemności. Najgorsze było to, że powoli zaczynał tracić nadzieję, że odnajdzie samego siebie. Tak naprawdę nie wiedział, czego chce od życia. Jeździł od miasta do miasta, poznawał nowych ludzi i nowe miejsca, ale nigdy nie zabawił dłużej, bo nowe otoczenie bardzo szybko go nudziło. Popełnił w  życiu wiele błędów i żadnego nie potrafił naprawić. Gdzieś po drodze zagubił samego siebie i już nie potrafił odnaleźć. Miał nadzieję, że podróż po Polsce pomoże mu coś zmienić, ale nic takiego się nie działo. Jego życie zatrzymało się w miejscu, a on nie umiał go ruszyć z miejsca i zacząć działać. Nie miał planu, nie miał marzeń, nie miał nic.

- Rafał, jedziemy? – W wejściu na balkon stanęła długonoga blondynka z anielskim uśmiechem.

Zapomniał. Znów zaczął użalać się nad sobą i zapomniał. Miał Ją, Alicję. Kobietę, która po prostu była. To jeszcze nie była Miłość, ale wszystko ku temu zmierzało. Poznali się jakiś czas temu i jakoś samo wyszło, że kolejne miasta zwiedzali razem. Razem szukali czegoś tylko dla siebie. Znała całą jego historię i nim nie gardziła, a wręcz zdawało się, że rozumie wszystkie jego wybory. Wspierali się nawzajem, a przy okazji dobrze się razem bawili. Tak, Alicja zdecydowanie była jednym z punktów zaczepienia w jego życiu. Bez niej wszystko wyglądałoby inaczej.

- Tak, kochana, jedziemy – odparł Rafał, gasząc papierosa, a potem namiętnie całując dziewczynę ubraną w obcisłą, czarną sukienkę.

- A to za co? – zapytała, zarzucając mu ręce na szyję.

Rafał uśmiechnął się tylko i jeszcze raz ją pocałował. Tylko przy niej czuł się szczęśliwy. Może to właśnie był sens jego życia?

 *

Słońce wisiało wysoko na niebie. Pogoda napawała do życia. Ola z uśmiechem siedziała na ławce przez blokiem i czekała na Tymoteusza. Tego dnia mieli razem odebrać Nadię z lotniska. Dziewczyna miała przylecieć na weekend majowy, żeby spędzić go z przyjaciółmi. Na myśl o spotkaniu z przyjaciółką Ola uśmiechnęła się szerzej, wystawiając twarz do słońca. Kilka chwil później przyjechał Tymoteusz. Musiał kilkakrotnie zawołać swoją dziewczynę, zanim go w ogóle zauważyła. Wyrwana z zamyślenia Ola, wsiadła do samochodu Tymoteusza. Przywitali się długim, czułym pocałunkiem.

- Nad czym tak myślałaś? – zapytał Tymek, wyjeżdżając na ulicę.

- O tobie oczywiście – zaśmiała się Ola. – A tak poważnie to bardzo się cieszę, że Nadia przyjeżdża. Strasznie się za nią stęskniłam.

- Rozmawiacie tak często, że czuję jakby tu była – odparł Tymoteusz, zatrzymując się na czerwonym świetle.

- Przesadzasz – prychnęła Ola.

- Oj, kotku, nie przesadzam. Mam wrażenie, że częściej rozmawiasz z Nadią, niż ze mną – stwierdził chłopak.

- Bo w sumie jesteśmy zajęci czymś innym – odpowiedziała Ola, uśmiechając się zalotnie.

Tymoteusz miał wielką ochotę pocałować dziewczynę, ale w tym momencie światło zmieniło się na zielone, a kierowca za nim zaczął się niecierpliwić.

 *

Nadia ostatnie kilkanaście minut lotu siedziała, jak na szpilkach. Nie mogła doczekać się spotkania z przyjaciółmi. Nie widzieli się kilka miesięcy. Wyleciała do Londynu na początku stycznia i od tego czasu nie była w Polsce. Przez ten czas wszystko zaczęło się układać. Nadia spełniała marzenia i zakochiwała się w Londynie. Wszystko wskazywało na to, że na razie tam pozostanie i ułoży sobie życie.

- Nadia!

Na lotnisku najpierw ich usłyszała, a dopiero potem zobaczyła. Ola i Tymoteusz czekali na nią w hali przylotów. Dziewczyny wpadły sobie w ramiona, jakby nie widziały się co najmniej kilka lat, a nie miesięcy.

- Jak lot? – zapytał Tymoteusz, kiedy już siedzieli w samochodzie.

- Dobrze, ale już nie mogłam się doczekać, żeby was zobaczyć – powiedziała Nadia. – Opowiadajcie, co tu się dzieje.

- Jakbyś nie wiedziała – prychnął Tymek.

- Z najnowszych wiadomości: Adriana wprowadziła się do Kacpra – powiedziała Ola z szerokim uśmiechem.

- W końcu! Ile można czekać! – ucieszyła się Nadia.

- Tak, tak. Jesteśmy z nimi umówieni na wieczór to będziesz mogła osobiście im pogratulować – poinformował Tymoteusz.

Ola i Tymoteusz zaplanowali cały weekend, wiedząc że Nadia chce spędzić ten czas tylko z nimi. Tym bardziej, że jej rodzice polecieli do Rzymu na kilka dni. Na wieść o przyjeździe córki chcieli zrezygnować, ale Nadia nie pozwoliła im na to.

Pomimo zmęczenia po podróży pierwszym miejscem, gdzie chciała pojechać Nadia był cmentarz. Miała ogromne wyrzuty sumienia, że nie może chodzić na grób przyjaciółki zawsze, gdy czuje taką potrzebę. Bardzo często o niej myślała i nadal bardzo za nią tęskniła.

- Głupio mi, że tak rzadko tu przychodzę – powiedziała Nadia, stojąc nad grobem przyjaciółki.

- Zawsze jak jesteśmy zapalamy lampkę od ciebie – odparła Ola, wkładając świeże kwiaty do wazonu.

- Ale to nie to samo – westchnęła Nadia, ocierając łzy.

Ola i Tymoteusz odeszli kawałek dalej, czując że dziewczyna chce zostać sama. Stali kilka metrów dalej w ciszy obserwując płaczącą Nadię.

W tym czasie Nadia patrzyła na zdjęcie Magdy, cicho płacząc. Tęskniła za przyjaciółką i żałowała, że tak rzadko może do niej przychodzić. Jednocześnie doskonale pamiętała pożegnalny list Magdy, a właściwie znała go na pamięć. I właśnie dlatego rzadko wracała do Polski. Spełniała marzenia, a o to zawsze prosiła ją Magda.

- Jedziemy? Adriana pisała, że obiad niedługo będzie gotowy – powiedziała Ola, podając przyjaciółce chusteczkę.

- Tak, tak – przytaknęła Nadia.

Rozmawiając, wrócili do samochodu i pojechali do Kacpra, gdzie Adriana przygotowała obiad. Kobieta cieszyła się, że Nadia, Ola i Tymek przyjdą do nich na obiad, bo Kacper zawsze miał dobry humor, gdy widział się z przyjaciółmi siostry. Jasne, mężczyzna nadal bardzo tęsknił za Magdą, ale spotkania z jej znajomymi dawały mu poczucie spokoju i trochę radości.

- Jesteśmy! – zawołał Tymoteusz w progu, wchodząc do mieszkania Kacpra bez pukania.

- Jestem w kuchni! – odkrzyknęła Adriana.

Przyjaciele weszli do kuchni, gdzie Adriana kończyła przygotowanie surówki.

- Kacper powinien zaraz wrócić. Musiał iść do sklepu, bo zabrakło mi jogurtu – wytłumaczyła Adriana, po przywitaniu wszystkich.

Chłopak rzeczywiście wrócił kilka minut później z jogurtem.

- Nadia! Miło cię w końcu widzieć! – zawołał mężczyzna, wchodząc do kuchni.

- Opowiadaj, co tam w tym Londynie – zaczął temat Kacper, gdy już siedzieli przy stole i jedli obiad.

- Jest cudownie! Moja marzenia się spełniają i w końcu wszystko układa się tak jak chciałam – stwierdziła Nadia.

- A jak z Piotrkiem? – zapytała Ola, pamiętając jak Nadia ostatnio wykręcała się od odpowiedzi.

- Jesteśmy razem – oznajmiła Nadia z szerokim uśmiechem.

- Jak już przy takich informacjach jesteśmy, to my też chcemy wam coś powiedzieć – odezwał się Kacper, przerywając gratulacje dla Nadii i trzymając Adrianę za rękę.

- Kacper mi się oświadczył – powiedziała kobieta z lekkim uśmiechem.

- A Adriana powiedziała „tak” – dokończył mężczyzna.

- To świetna informacja! Nasze gratulacje! – zawołała Nadia

- Magda na pewno bardzo by się ucieszyła. Chciała, żebyś był szczęśliwy – powiedziała z uśmiechem Ola.

Wieczór minął im w radosnej, sympatycznej atmosferze. Nadia opowiadała o Londynie, a Ola o kolejnych sukcesach w marketingu sieciowym. Tymoteusz powiadomił wszystkich, że zamierza zrobić kurs na instruktora na ściankę wspinaczkową. Nie mogło również zabraknąć wspomnień o Magdzie. Kacper przyniósł album ze zdjęciami, który obejrzeli kilka razy, za każdym razem opowiadając inne historie związane z fotografiami.

To było wspaniałe spotkanie, które każdemu z nich uświadomiło, że ich życie się zmienia. Magda zmarła pięć miesięcy wcześniej, ale pożegnalne listy, które im zostawiła pomogły im poradzić sobie z codziennością. Śmierć przyjaciółki była dla nich tragicznym wydarzeniem, ale uświadomiło im, że życie jest tylko jedno i muszą je wykorzystać najlepiej jak potrafią. Muszą spełniać marzenia i cieszyć się tym, co mają.